JO TVT 84 – No Man’s Land

Korzystając z zaproszenia Berka[ACC] wzięliśmy udział w rozgrywce Team vs Team jako mała część składowa polskiej strony – grając jako AAF.

ArmaCoopCorps (http://armacoopcorps.pl/) ma przyjemność zaprosić waszą społeczność na międzynarodową rozgrywkę TvT. W evencie udział wezmą również grupy niemieckie (http://armaworld.de). Starcie odbywać się będzie miedzy dwoma dużymi frakcjami oraz jedną małą, oczywiście z zachowaniem coopowej symulacji pola walki. AFTP wraz z ACC będą stanowiły jedną z większych frakcji , natomiast grupy niemieckie będą w opozycji.
Tło historyczne:
Terytorialny spór pomiędzy rządem republiki Altis a Sojuszem CSAT przerodził się w regularną wojnę. Na początku bardzo burzliwy, konflikt szybko złagodniał gdy okazało się, że żadna ze stron nie jest w stanie uzyskać decydującej przewagi. Dotychczas wszystkie światowe supermocarstwa pozostały neutralne względem wojny na Altis, nie wspierając żadnej ze stron. Z obydwiema armiami w mobilizacji i okazjonalnymi potyczkami na froncie od kilku tygodnie panuje impas. Nie zanosi się jednak na szybki koniec konfliktu.

Jak w każdej wojnie, najbardziej dotknięta przez konflikt jest lokalna populacja. Podczas gdy większość z nich to cywile, którzy po prostu próbują przeżyć, część z mieszkańców Altis postanowiło nie pozostawać obojętnymi i bronić się – formując niewielkie grupki partyzanckie, które marzą o wolności i niezależności zarówno od rządów Altis jak i CSAT.
Pośród całego tego chaosu, pokojowe siły ONZ prowadzą operację niesienia pomocy humanitarnej dla ludności cywilnej.

Kiedy pewnego dnia śmigłowiec ONZ zostaje zestrzelony nad Altis i jest zmuszony do awaryjnego lądowania w strefie działań wojennych, wszyscy zostają postawieni na nogi. Strefa lądowania znajduje się nieopodal miejscowości Ioannina, w samym środku ziemi niczyjej – szerokiego pasa równin, który oddziela obecne pozycje AAF i CSAT. Obydwie armie natychmiast wysyłają swoje siły by zabezpieczyć miejsce katastrofy i przejąć pilotów. Ktokolwiek będzie w stanie dostać się do nich pierwszy i bezpiecznie wydostać ich ze strefy działań będzie miał szansę pokazać się w oczach świata jako “dobra” strona konfliktu, zyskując przy tym cenne polityczne wsparcie.
Czy którejkolwiek z głównych sił konfliktu powiedzie się to zadanie, pozostaje jednak pod znakiem zapytania – najpewniej pierwszymi osobami na miejscu katastrofy będzie niewielka grupka partyzantów przebywająca nieopodal…

Serdecznie dziękujemy za zaproszenie i możność uczestniczenia w rozgrywce – liczymy na dalszą owocną współpracę i za wspaniały klimat.